Wesele w Kanie – historia, której nie znamy
Wesele. Chyba każdy lubi takie imprezy. Muzyka, jedzenie, rodzina, przyjaciele i oczywiście wino. Dzisiaj coraz mniej osób decyduje się na małżeństwo, ale w czasach Jezusa było zupełnie inaczej. Ślub był jednym z najważniejszych wydarzeń w życiu człowieka, a wesele było przede wszystkim sprawą rodzin. To rodzice i gospodarze przygotowywali ucztę, dbali o gości, jedzenie i zapasy wina, podczas gdy młodzi byli centrum całej uroczystości. I właśnie w takim świecie znajdujemy historię wesela w Kanie Galilejskiej.
Ewangelia Jana mówi, że odbywało się wesele, na którym była matka Jezusa. Następnie zaproszono Jezusa i jego uczniów. Wszystko wygląda niewinnie, dopóki nie zaczniemy przyglądać się szczegółom.
W pewnym momencie Maria podchodzi do Jezusa i mówi: „Nie mają już wina”.
Wyobraźmy sobie tę scenę. Wesele trwa, goście świętują, jedzenia nie brakuje, ale zaczyna kończyć się wino. Dla gospodarzy jest to poważny problem i ogromny wstyd. Maria nie czeka, aż ktoś inny zareaguje. To ona zauważa problem i zwraca się do Jezusa.
Dlaczego? Może dlatego, że jako matka pana młodego była jedną z osób odpowiedzialnych za wesele.
W naszej alternatywnej historii zakładamy, że Jezus nie był zaproszonym gościem. Był panem młodym.
Wtedy wiele szczegółów zaczyna wyglądać inaczej.
Maria nie jest przypadkową kobietą stojącą wśród gości. Jest matką pana młodego. Zna sytuację, zna zapasy, zna gospodarzy i wie, że wina zaczyna brakować. Dlatego zwraca się do własnego syna. Jezus odpowiada jej, a Maria mówi do sług: „Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie”. Słudzy wykonują polecenie Jezusa. Kamienne stągwie zostają napełnione wodą, a woda przemienia się w wino.
Starosta uczty kosztuje napoju i nie wiedząc, skąd pochodzi, przywołuje pana młodego. Mówi mu, że zazwyczaj dobre wino podaje się najpierw, a gorsze później, tymczasem tutaj najlepsze zostało zachowane aż do końca.
I właśnie tutaj pojawia się zagadka. Kim był ten pan młody? Ewangelia nie podaje jego imienia. W naszej historii odpowiedź jest prosta:Jezus.
A wtedy wino z Kany przestaje być tylko elementem cudu. Staje się częścią historii jego własnego wesela.
Ale historia na tym się nie kończy. Wino pojawia się ponownie podczas Ostatniej Wieczerzy. Jezus bierze kielich i mówi o nim jako o znaku Przymierza. Wesele, wino i przymierze zaczynają tworzyć jeden symboliczny ciąg.
Jeszcze później Apokalipsa mówi o Godach Baranka i jego Małżonce.
Czy możemy więc spojrzeć na te wydarzenia jak na kolejne fragmenty jednej opowieści?
Najpierw wesele, Potem wino, Następnie przymierze., A na końcu Gody Baranka i Małżonka.
Do tego dochodzi drugi obraz Jezusa. Nie tylko oblubieniec, lecz również potomek Dawida. Ewangelie prowadzą jego rodowód do królewskiego rodu Dawida, mówią o tronie Dawida, a na krzyżu pojawia się napis: „Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski”.
W tej alternatywnej historii Jezus staje się więc jednocześnie Oblubieńcem i Królem.
I tutaj pojawia się jeszcze przypowieść o winnicy. Właściciel wysyła swojego syna, a dzierżawcy mówią: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Syn, Dziedzic, Winnica, Wino, Król, Oblubieniec. Czy to przypadkowe zestawienie?
A może pamięć o Jezusie zachowała się w różnych opowieściach pod różnymi obrazami?
W jednym miejscu jest panem młodym. W innym dziedzicem. W innym królem.
Podczas Wieczerzy pojawia się kielich i Przymierze. A w Apokalipsie pojawia się Baranek i jego Małżonka.
Nawet wieki później Leonardo da Vinci przedstawia Jezusa podczas uczty. Stół, kielichy, wino i Jezus znajdujący się w samym centrum sceny tworzą kolejne echo tej symboliki. W naszej alternatywnej historii wszystkie te elementy układają się w jeden ciąg:
KANA → WESELE → MARIA → JEZUS OBLUBIENIEC → WINO → WINNICA → DZIEDZIC → KRÓL → PRZYMIERZE → BARANEK → MAŁŻONKA → GODY.
Być może właśnie dlatego historia Kany jest tak niezwykła. Może nie opowiada o weselu przypadkowych ludzi, na które przyszedł Jezus.
Może opowiada o Jezusie jako panu młodym, a Maria nie była jedynie obserwatorką wydarzenia, lecz matką człowieka, którego wesele właśnie się odbywało. A jeśli tak, to być może pierwszym znakiem Jezusa nie była po prostu przemiana wody w wino.
Był to znak dokonany podczas jego własnego wesela. I wtedy słowa Apokalipsy o Godach Baranka i jego Małżonce nabierają zupełnie nowego znaczenia.
Uwaga: Przedstawione historie są hipotetyczne i nie zostały potwierdzone jako fakty.
