Tak dokłądnie nie wiadomo co widzlaw w swoich wizjach jan, wiem jedno ze moje sny były bardzo realistyczne i pełne pytan czekajacyh na opowiedz, cz wizja jana to metarfora czy tez nie na poacztek przetlumaczy wersety i znaczenie słow jakie mogło okreslic Jan w swojej wizi.
Tłumaczac słowa Jana są tak przetlumaczone prawidłowo w swoihc wizjach widzła coś co naprawde ma sie wydarzyć czyli stwoprzenie nowje ziemie. Moze ja sam opiwiem co ja widzialem we snie jakies trzy lata temu, we znie tak realnym jak bym tam był własnie w przesczeni skosmicznej. To co widzilame wypenia słowa jana aler takze inne wizje. Nadto w Apokalpisie jesty taki wersrty „I stanie się w ostatnich dniach – mówi Bóg – wyleję Ducha mojego na wszelkie ciało, i będą prorokować synowie wasi i córki wasze, młodzieńcy wasi widzenia ujrzą, a starcy wasi sny śnić będą.”
A tertaz moj sen. Ktorej nocy o ktorej chyba nie zapomne nigdy, miałem sen widzlame planete była jalowa nie widzlam mórz anie ani nie widziałem lasów, planeta tak jałowa jak by ulepiona przed chwila bardzo mi ten sen nie dawał spokojjuu pytan bylo wiele i wiele ale na zadne nie dostawem odpwoedzi, przez dluzysz czas ale po czasie dostalem było to pod koniec 2025 roku. Gdzies tam na Faceboku widzialem dwie kule polaczone ze soba jak by jakim niewidzialnym tunelem (moja interpretacja mojego umyslu) Ten obraz miałem przed oczami przez kilka godzin. Pomyślałem sobie: „O co chodzi? Czemu cały czas o tym myślę?”. Jak się okazało, nie bez powodu. Podczas relaksującej kąpieli nagle dostałem odpowiedź. Otóż oglądałem kiedyś film „Druga Ziemia” (Another Earth) z 2011 roku w reżyserii Mike'a Cahill'a. Film opowiada o tym, że pewnego dnia na nieboskłonie pojawia się planeta wyglądająca identycznie jak Ziemia. Z narracji filmu wynika, że mieszkają na niej tacy sami ludzie jak my. Kobieta, która wygrała podróż na tę planetę, żyła z nadzieją, że tam, na tamtej nowej Ziemi, żyje jej własna kopia – wersja jej samej, która nie popełniła życiowego błędu. Od razu uruchomiły mi się w głowie słowa: „Zobacz, Ojcze, tworzę nowe”.
Dopowiem też coś innego. Zaledwie kilka tygodni temu moja córka wstaje rano i mówi do mnie: „Musimy zmieniać Ziemię”. Zadałem jej pytanie: „Ale o co ci chodzi?”, a ona na to, że nie może mi jeszcze tego powiedzieć. Drążyłem jednak temat dalej, by wyjawiła mi tajemnicę, ale ona się uparła – ja zresztą też. Po chwili mówi: „Powiem ci, jak zjem śniadanie”. Poczekałem więc i ponownie zapytałem, o co chodzi. A ona mi odpowiada: „Dziś w nocy została dokończona Druga Ziemia, będziemy na niej mieszkać, musimy zmieniać ją na lepszą i na niej nie będziemy się już kłócić”. Oczywiście nie wiem, kiedy nastąpi to przejście, ale któregoś dnia podczas drzemki usłyszałem w głowie wyraźne słowa: „Na moje słowo zabiorę was stąd”.
Przyjrzyjmy się bliżej teorii kwantowej. To, co dla wielu brzmi jak science fiction, znajduje dziś mocne odzwierciedlenie we współczesnej nauce pod postacią teorii wieloświatów (multiwersum). Fizyka kwantowa, a dokładniej interpretacja wielu światów, wprost mówi o tym, że równolegle do naszej rzeczywistości istnieją inne linie czasowe i wymiary. Te wymiary nie znajdują się miliony lat świetlnych stąd – one nakładają się na siebie tu i teraz, w tym samym punkcie przestrzeni, oddzielone jedynie inną częstotliwością wibracji. To wyjaśnia, dlaczego Nowa Ziemia może istnieć tuż obok nas, będąc przesunięta o zaledwie kilkanaście centymetrów w wyższy wymiar. Nasze sny i wizje to nic innego jak chwile, w których nasza świadomość przestraja się na te alternatywne, idealne światy, w których wszystko zostało już stworzone.
Zgodnie z tą teorią, wieloświaty to rzeczywistości, w których żyje każdy z nas. Właśnie dlatego na świecie panuje obecnie taki nieład; wszystko jest dziwnie chaotyczne i pozbawione spójności jako całość. Każdy człowiek, patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń życiowych, tkwi jakby w bańce swojego osobistego świata. Dziś wyraźnie widzimy, jak ten brak spójności w ludzkich świadomościach tworzy chaos na tej Ziemi. Nie wspomnę już o tym, że ludzie nazbyt często patrzą na wszystko z poziomu swojego EGO – każdy działa jedynie po to, by przetrwać w tym zwariowanym świecie. Pytanie brzmi: czy jako ludzkość nadal będziemy lgnąć do samozagłady? To głębokie pytanie pozostawiam dla każdego otwarte.
Wybór ludzkości musi dokonać się na przełomie najbliższych kilku lat. Każde kolejne dziesięciolecie zwłoki będzie tworzyło jeszcze większy chaos. Tylko w sposób zjednoczony jesteśmy w stanie zmienić to, co dla większości wydaje się niezmienne. Ludzkość musi odwrócić dotychczasową narrację: zburzyć to, co stare, a budować nowe. Problem polega jednak na tym, że ludzkość po prostu polubiła ciemność. Słowa Jezusa są tutaj jak najbardziej aktualne. Przyjrzyjmy się jednemu z wersetów:
Αὕτη δέ ἐστιν ἡ κρίσις, ὅτι τὸ φῶς ἐλήλυθεν εἰς τὸν κόσμον καὶ ἠγάπησαν οἱ ἄνθρωποι μᾶλλον τὸ σκότος ἢ τὸ φῶς· ἦν γὰρ αὐτῶν πονηρὰ τὰ ἔργα.
Tłumaczenie według oficjalnych wydań Biblii brzmi:
„A sąd polega na tym, że światłość przyszła na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światłość: bo ich uczynki były złe” (J 3, 19).
Dokładne przetłumaczenie tych słów jest kluczowe, aby w pełni pojąć istotę rzeczy. Pokazuje ono bowiem, że ci, którzy wybiorą życie wyłącznie z poziomu EGO, zostaną na starej Ziemi. Decyzja należy indywidualnie do każdego z nas – to nasza wolna wola, która jest rzeczą absolutnie nienaruszalną. Spójrzmy na surowe, dosłowne znaczenie tych słów:
„To zaś jest rozdzielenie (punkt zwrotny), że czysta światłość weszła w głąb systemu (świata), a ludzie głęboko przywiązali się bardziej do ciemności (stanu mroku i amnezji) niż do światłości. Ich codzienne czyny były bowiem destrukcyjne (złe).”
To właśnie jest największy paradoks Ziemi: żyjemy wyłącznie z poziomu EGO, co – jak wyraźnie widać – doprowadza do konfliktów, podziałów, wojen oraz stanów depresyjnych i destrukcyjnych, dotykających nie tylko jednostki, ale i całe masy. Czy ten świat naprawdę ma tak wyglądać? Podział na lepszych i gorszych sprawia, że ludzkość już dziś działa na własną szkodę. Istnieje jeden punkt odniesienia, który z pewnością znacie: „Dziel i rządź”. Problem polega na tym, że władza działa przeciwko nam, a karmienie EGO to system, który nieuchronnie ciągnie ludzkość ku samozagłady. Może to brzmi zabawnie, ale wysnułem na ten temat swoją własną, dość specyficzną aluzję. Śmieję się czasem, że żaden wielki Armagedon nie jest nam potrzebny. Gdyby w stronę Ziemi leciał potężny meteoryt i zobaczył to, co dzieje się na naszym świecie, zapewne zmieniłby kierunek, mówiąc pod nosem: „Eee, nie ma sensu, oni sami się wykończą...”.
I właśnie dziś to Ty masz realny wpływ na zmianę – na działanie na rzecz lepszego jutra. Nie dla siebie, nie dla swojego egoistycznego „JA”, tylko dla wspólnego dobra. Wybór należy do każdego z Was, bracia i siostry. Przypomnijcie sobie kolejne słowa:
„I potężny jeden anioł dźwignął kamień jak wielki kamień młyński, i rzucił w morze, mówiąc: Tak z rozmachem Babilon, wielka stolica, zostanie rzucona i już jej nie będzie można znaleźć” (Ap 18, 21).
O co tak naprawdę chodzi z tym Babilonem? Pamiętacie przypowieść o Wieży Babel, w której ludzie wspólnie działali dla wyższego dobra? Sama wieża to jedynie metafora. Bogowie – istoty z innej planety czy też wyższego wymiaru – stworzyli nam wówczas system podziałów, infekując ludzkość programem skupionym wyłącznie na egoistycznym działaniu. To jest dokładnie to, co widzimy dzisiaj: brak autentycznej komunikacji między ludźmi, brak zjednoczenia oraz całkowite rozłączenie od Logosu, czyli harmonii wspólnego działania. Język użyty w tej biblijnej przypowieści został sformułowany w taki sposób, aby nikt nie domyślił się prawdy. To wszystko to głęboka metafora. Biblia po części jest historią, ale po części stanowi Waszą instrukcję zmiany. Już niebawem będzie można tutaj pobrać stworzony przeze mnie projekt zmiany całego systemu dla dobra całej ludzkości.
"Przyszedłem na ten świat nie po to, by go dzielić, lecz po to, by go zjednoczyć".