Miliony ludzi na całym świecie, zarówno tych, którzy żyją, jak i tych, którzy już odeszli, szukały sensu życia. Nawet Edyta Stein poszukiwała sensu istnienia i Boga. Była bardzo blisko, ale nie dostrzegła tego. Szukała Go w religii i instytucjach, lecz również tam Go nie znalazła. Miała jednak dar zrozumienia historii – uwielbiała spędzać czas z ludźmi i była tak blisko drugiego człowieka, jak chyba nikt inny w tamtych czasach. Otóż, czy i wy dojdziecie do zrozumienia, po co każdy z nas tu jest i kim naprawdę jest Bóg? Religie często przedstawiają Boga jako istotę odmienną od nas, skłonną do wymagań i rytuałów. Jednak to, co odkrywamy, to fakt, że Bóg jest wszędzie – to energia, miłość oraz wszystko, co dla naszego oka widoczne i niewidoczne. Jak to zrozumieć? Czytaj dalej poniżej.

Otóż to, jak rozumiem Boga, najprościej mogę opisać w następujący sposób. Wyobraźcie sobie wielką encyklopedię z niezliczoną liczbą stron. Cała ta encyklopedia to Bóg. Na stronie głównej muszę jednak przedstawić Wam krótkie wyjaśnienie samego słowa „Bóg”, nad którym pracowałem.
Słowo to w tradycji biblijnej pochodzi z języka hebrajskiego – Elohim (אֱלֹהִים). Z kolei według gnostyków prawdziwy Bóg to czysta, nieskończona energia, światłość i pełnia, którą nazywali Pleromą. Wracając jednak do mojej metafiry: mówiąc prostym językiem, cała encyklopedia to Bóg, ale encyklopedia bez kartek byłaby bezużyteczna – stałaby się tylko pustą, samotną okładką. Kartki to nic innego jak stworzenie, czyli każda żywa istota, wliczając w to nas, ludzi. Zapewne zgodzicie się też, że same kartki bez okładki byłyby rozsypane i panowałby wśród nich chaos, bo nic by ich ze sobą nie łączyło. Dopiero kartki wraz z okładką tworzą spójną całość – właśnie ową Pleromę.
Według gnostyckiego modelu poznania, Bóg jest Wszystkim, co istnieje, i przejawia się w każdym człowieku, zwierzęciu oraz najmniejszym stworzeniu żyjącym we wszechświecie. Niestety, przez dłuższy czas szukałem Boga w religiach, lecz według ich wierzeń Bóg jest bytem zewnętrznym, utożsamianym z imieniem JHWH (hebr. Jahwe), tłumaczonym jako „Jestem, który Jestem”. Jak na moje rozumienie, to „JA JESTEM” brzmi nieco egoistycznie. Z kolei wspomniane słowo Elohim gramatycznie oznacza liczbę mnogą. Można więc przez to zrozumieć, że każdy z nas nosi w sobie boskość – skoro Bóg przejawia się w każdej istocie, to w tym najgłębszym sensie Bóg, Ty i ja jesteśmy jednością.
Aby to lepiej zobrazować, wyobraźcie sobie kobietę w ciąży. Matka i rozwijające się w niej dziecko wspólnie tworzą jedno ciało z krwi i komórek. Matka karmi dziecko, są jednym organizmem – i dokładnie tak samo jest z Bogiem. Niestety, na tym świecie obraz Boga został wypaczony przez nasze ludzkie EGO, co okazuje się dla nas zgubne. Widać to wyraźnie, gdy spojrzymy na świat z perspektywy konfliktów, dualizmu i podziałów. Nasze EGO nie jest do końca złe, ponieważ pomaga nam w różnych życiowych sytuacjach, ale bywa też destrukcyjne, co doskonale widać na załączonym obrazie współczesnego świata.
Gdyby każdy człowiek poznał prawdę o tym, jaki Bóg jest naprawdę – czyli że stanowi Całość Wszystkiego – i dostrzegał boski pierwiastek w każdym stworzeniu, nigdy w życiu nie stworzyłby świata pełnego cierpienia, jaki widzimy dzisiaj. I to jest właśnie sedno poznania samych siebie (gnozy). Pomimo nauk różnych religii i nieustannego modlenia się do Boga, świat się nie zmienia. To pokazuje, że oficjalne doktryny, których nas uczą, są nieprawidłowe. Jaki bowiem musiałby być Bóg – rzekomo nieubłagany lub obojętny – by przez setki lat nie wysłuchiwać tych modlitw?
Dlatego uważam, że Bóg nie jest bytem zewnętrznym. Monolityczny, odseparowany od nas Bóg z tradycyjnych religii jawi się jako byt egoistyczny, który widzi tylko siebie i nikogo innego. I tutaj ponownie wracamy do tematu EGO, ale o tym opowiem już w innym wątku.
To jest klucz do zrozumienia, dlaczego na świecie dzieje się tak, jak się dzieje. I – co najważniejsze – co możemy z tym zrobić. Realna zmiana jest możliwa, lecz aby ją pojąć, musicie najpierw zrozumieć tę historię.